Jodłówka na przełomie XVIII i XIX wieku

Mapa zabudowy Jodłówki w połowie XIX wieku z naniesionymi nazwami topograficznymi.

Mapa zabudowy Jodłówki w połowie XIX wieku z naniesionymi nazwami topograficznymi.

Folwark Główny Dolny

Wjazd na dziedziniec dworski znajdował się od strony rzeki, prowadziła na do niego brama drewniana na słupach, pokryta daszkiem gontowym i z dwoma wrotami na biegunach. Zaraz przy bramie znajdował się

Domek mieszkalny, czyli dawny folwark - zbudowany z kamienia i pod słomianym dachem.

Folwark Dolny Główny w Jodłówce - zabudowa dworska, karczma Pod Sośniną i młyn.

Folwark Górny

Folwark Górny na mapie katastralnej Jodłówki z 1852 r.

Folwark Górny na mapie katastralnej Jodłówki z 1852 r.

Folwark Górny znajdował się w górnym krańcu wsi pod lasem graniczącym z Huciskiem Nienadowskim i składał się z trzech budynków - jednego mieszkalnego, stajni i szopy na zboże. Budynek mieszkalny już w 1824 r. był siedzibą leśniczego, był to budynek drewniany pod dachem słomianym, ale podmurowany kamieniem. Wewnątrz znajdowała się sień, izba mieszkalna, komórka i piekarnia.

Cerkiew

Cerkiew w Jodłówce została zbudowana zapewne jeszcze pod koniec XV wieku - po raz pierwszy wspomina o niej rejestr podatkowy województwa ruskiego z 1507 roku. Do ufundowania nowej cerkwi doszło 26 sierpnia 1682 roku za sprawą Andrzeja Maksymiliana Trzcińskiego, ówczesnego posesora Jodłówki. Od momentu definitywnej unii z Kościołem katolickim (1692 r.) cerkiew należała do greckokatolickiej diecezji przemyskiej. Parafii nadano tytuł Narodzenia Najświętszej Marii Panny (Nativitatis Beatissime Virginis Mariae) a tworzyły ją dwie miejscowości - Jodłówka i Świebodna. Dopiero po pierwszym rozbiorze Rzeczypospolitej w 1772 roku w wyniku józefińskiej akcji regulacji parafii dokonano zmian administracyjnych, najpierw podporządkowano parafię jodłowską parafii greckokatolickiej w Rozborzu Okrągłym, a w końcu po roku 1800 ją zlikwidowano a samą drewnianą cerkiew rozebrano. Ostanim parochem (plebanem greckokatolickim) był Pantaleon Puczyński, urodzony w Hawłowicach, który objął parochię w Jodłówce w roku 1769. Pod koniec XVIII wieku społeczność grekokatolików w Jodłówce była niewielka, w roku 1784 liczyła zaledwie 80 dusz skupionych w 8 rodzinach. Nieco więcej grekokatolików mieszkało w sąsiedniej Świebodnie - łącznie 185 dusz w 28 rodzinach. Pantaleon Puczyński zmarł w roku 1811, ze związku z Katarzyną Olszańską pozostawił kilkoro dzieci. Jeszcze na początku XX wieku na wzgórzu przy drodze z Jodłówki do Rzeplina, pośród starych dębów okalających dawną cerkiew stał krzyż. Dzisiaj próżno szukać śladów tego krajobrazu, dęby zostały wycięte jeszcze przed wojną, a krzyż w latach powojennych został przeniesiony w dolinę obok drogi. Warto czasem się tam zatrzymać i oczyma wyobraźni starać się zobaczyć tę cerkiew, która choć nam może wydawać się obca, to dla naszych pradziadów było naturalną częścią życia religijnego i najważniejszym ośrodkiem skupiającym członków lokalnej społeczności.

Krzyż u podnóża wzniesienia, na którym stała cerkiew w Jodłówce.

Krzyż u podnóża wzniesienia, na którym stała cerkiew w Jodłówce.

Jak mogła wyglądać cerkiew w Jodłówce? Tego nie wiemy, bo nie zachował się żaden opis, ani żadna rycina ją przedstawiająca. Warto natomiast przytoczyć opis Władysława Zawadzkiego, który doskonale scharakteryzował wygląd ówczesnej wsi:

Na przestronnem zwykle miejscu, mniej więcej w samym środku wsi, stoi drewniana cerkiew. (...) Kościoły są tu rzadsze, za to cerkiew niemal w każdej wsi się znajduje, a wszystkie na jeden sposób budowane, przypominają nam architekturę bizantyjską, o ile ją prosty wiejski cieśla naśladować potrafił. Układane z grubych tarcic, niskie, mają kształt podłużnego krzyża, z krótko uciętymi ramionami. Trzy baniaste kopuły, środkowa wyższa, dwie skrajne niższe, gontami kryte, stanowią jej dach. Od kopuł również gontami obite poddasze zniża się aż prawie do połowy ścian cerkiewnych i obiega je w koło, tak iż niemal cała cerkiew zdaje się z gontów zbita. Na kopułach greckie żelzane krzyże, zwykle rdzą i burzami nadwyrężone, na rozmaite chylą się strony. Gdzie ksiądz staranniejszy, a gmina, czyli mówiąc z ruska "gromada", bogatsza, tam dach cerkiewny malowany na czerwono, a cerkiew otoczona sztachetami.

Miejsce dokoła cerkwi, zowie się, jak w innych stronach, cmentarzem, gdyż dawniej grzebano tu umarłych. Świadczą o tym mchami pokryte, na wpół w ziemię wrosłe płyty kamienne, z ruskimi kirylicą napisami, a czasem sterczący nawet dotąd jeszcze nadtłuczony i pochylony krzyż mały, z szerokimi ramionami, wyciosany z pisakowca. Dziś cmentarze przeniosły się poza obręb wsi i nie wolno nikogo grzebać w pobliżu cerkwi; nazwa jednak i pamiątka pozostały.

cerkiew

Młyn

Do podstawowych gałęzi gospodarki przemysłowej na terenach wiejskich w początkach okresu nowożytnego należało z pewnością młynarstwo. Pierwsze wzmianki o młynie w Jodłówce, a właściwie o używanych jeszcze wtedy żarnach (molendinum manuale), pochodzą z wykazu poborowego sporządzonego w roku 1515. Następny regestr poborowego z roku 1589 wspomina już o istniejącym w Jodłówce młynie posiadającym jedno koło wodne. W XVII wieku upowszechniły się już młyny korzeczne, czyli wyposażone w koła wodne nasiębierne - wypierające używane wczesniej koła walne, czyli podsiębierne. Koło korzeczne wymagało spiętrzenia wody do wysokości równej co najmniej średnicy koła, ale pozwalało na podniesienie wydajności ze względu na lepsze wykorzystanie energii wodnej. Właśnie taki młyn korzeczny istniał w Jodłówce w XVII wieku, o czym informują nas rejestry poborowego (1628, 1651, 1658) i pogłównego (1674) ziemi przemyskiej.

Miejsce usytuowania młyna było zapewne stałe, znajdował się na początku wsi, nieopodal drogi prowadzącej do Roborza Okrągłego i pod groblą młyńskiego stawu. Koło młyńskie napędzała woda z dwóch mniejszych potoków, ze Świebodnej i z Jodłówki.

W roku 1822 postawiono nowy młyn o dwóch kamieniach, z drzewa tartego w węgły i pod słomianym dachem. Wchodziło się do niego od strony grobli poprzez podwójne drzwi. Wewnątrz znajdowały się następujące pomieszczenia: izba młynarza, alkierz i młynnica z której schody prowadziły na strych. Młyn był dobrze wyposażony, a mechanizmy i kamienie sprawiono nowe. Młynarzami od lat 20-tych XIX wieku, aż do II wojny światowej byli Bogdanowiczowie.

Lasy

Lasy jodłowskie w latach 20-tych XIX wieku były stosunkowo młode i dobrze utrzymane, w przeważającej części z drzewostanem bukowym - tylko las "Rogowice" przy granicy ze Świebodną i Rzeplinem porośnięty był sosnami. Młode drzewa nie nadawały się na materiał budowlany, dlatego dla potrzeb dworu i poddanych kupowano drewno w innych lasach.

Karczmy

Karczma we wsi jest tem dla chłopa, czym są kawiarnie dla mieszkańców miast. Idąc na robotę z rana, każdy tu wstępuje na kieliszek wódki i zaopatruje się na cały dzień w tytuń. Wracając z roboty, wstępuje znów do karczmy na półgodzinny odpoczynek, wytchnienie i wspólną gawędę. Często i w południe, w czasie wytchnienia, jesli robota odbywa się w pobliżu, chłop lubi skoczyć bodaj na chwilkę do karczmy. Kobiety przychodzą tu po wszelkie drobne potrzeby domowe, których zawsze dostać można u arendarza, a przy każdym wejściu do karczmy nie obejdzie się bez wypicia półkwaterka wódki, najczęściej na kredyt, na "borg" jak mówią, podwójną lub potrójną kredką zapisany w rachunkowej księdze.

Karczma stoi przeto wiecznie otworem, niby jakiś plac przechodowy, w którym ciągle zmieniają się goście. W dni świąteczne karczma, zapełniona gromadnie, bywa miejscem zabawy, przeciągającej się zwykla do późna w nocy. Karczma jest jeszcze izbą sądową we wsi, w której wójt sądzi w pierwszej instancji drobne sprawy, niedosyć ważne, ażeby się nimi nie zajmował wyższy urząd.

Budynek karczmy jest obszerny, najczęściej podłużny, o dwóch bramach wjezdnych po obu przyczołkach. Większą część budynku zajmuje wielka sień zajezdna, służąca razem za stajnię, oborę, wozownię i magazyn rozmaitych rupieci. Z przodu karczmy jest zawsze poddasze o kilku słupach drewnianych. Poddasze to albo występuje z frontowego przyczołka i wówczas ciągnie się wzdłuż całego frontu, lub też sposobem właściwym architekturze karczemnej ciągnie się z boku do połowy karczmy, wzdłuż izby szynkownej, której ściana umyślnie nieco w tył usunięta, aby ustąpić miejsca poddaszu łączącemu się od połowy budynku ze ścianą sieni karczemnej. Tym więc sposobem przednia połowa karczmy, w której są izby mieszkalne, jest węższa o całą szerokość poddasza od drugiej połowy budynku, w której się znajduje sień, czyli stajnia.

Część mieszkalna składa się zwykle z dwóch izb i tak zwanej komory, w której arendarz karczmy trzyma beczułki z wódką i ma skład podręczny rozmaitych rzeczy - przedmiotów wziętych w zastaw, drobnych towarów, zboża itd. Pierwsza izba szynkowna jest zwykle obszerna, naokoło przybite do ścian otaczają ją ławki, przed nimi zakopany w ziemię na mocnej, z dębowych bali na krzyż zbitej podstawie, stół wzdłuż całej ciągnie się izby. Za tym stołem siadają w czapkach najpoważniejsi gospodarze, na nim odbywają się ugoszczenia. Więcej sprzętów w tej izbie nie ma, raz - aby nie zabierały miejsca potrzebnego na liczniejsze zgromadzenia i tańce, po wtóre - że niebezpiecznie byłoby i niekorzystnie dla samego właściciela i jego sprzętów, gdyby znajdowały się pod ręką rozochoconych, podczas tak często powtarzających się w karczmie bijatyk, bez których, jak dotąd, żadna nie obejdzie się w końcu zabawa.

Druga dopiero izba, tak zwany alkierz, jest właściwym mieszkaniem rodziny arendarza karczmy i cała zapełniona gratami. Tu stoją łóżka, baryłka podręczna z wódką, skrzynia dobrze okuta, na półkach stoją najrozmaitszego kształtu i wielkości garnce, kwaterki, kieliszki z grubymi dnami, kręgi paczek prostego bakunu, sól itp. Z alkierza do izby szynkownej prowadzą drzwi dobrze zaopatrzone i zamykające się szczelnie. Gdy pomiędzy rozgrzanymi napojem gośćmi, po rozmaitych swarach i pojednaniach, przyjdzie wreszcie do bitki tak zażartej, że arendarz widzi iż jej nie zdoła uspokoić i koło jego własnej zanosi się skóry, zamyka się jak w fortecy w alkierzu i drżąc ze strachu, nasłuchuje pod drzwiami co się tam dzieje w izbie szynkownej.

Karczma "Pod Sośniną"

Znajdowała się przy drodze z Rozborza Okrągłego do Świebodnej, wyżej stawu należącego do młyna. Nazwę swą wzięła od sosny, pod którą została postawiona. Zbudowana z drzewa twardego, starego, pod dachem słomianym, ogrodzona płotem od strony sieni. Z drzwiami wejściowymi na biegunach z zasuwą drewnianą.

Drzwi drewniane na biegunach

W izbie koło drzwi znajdował się piec do gotowania i szabaśnik (piecyk służący do pieczenia chleba lub przechowywania w cieple potraw przygotowanych wcześniej na szabat), dwa okna z maleńkich szybek a także wejście do komory w przyczółku bez okien. Nad izbą i komorą była powała ze starych tarcic, ponadto sień przegrodzona była na dwa pomieszczenia, z których jedno służyło za stajenkę.

Karczma "Arenda"

W środku prawie wsi, przy drodze nad rzeką przez wieś idącą stała druga karczma - zwana Arendą. Postawiona została zapewne na początku lat dwudziestych XIX wieku, z drewna rżniętego w węgły, pod dachem słomianym i z browarkiem w środku. W ścianie frontowej od strony wjazdu miała sześć okien, każde o jednej kwaterze, na zawiasach i ze skoblikami. Drzwi wchodowe do sieni były podwójne, po lewej stronie znajdowała się izba szynkowna, dosyć obszerna, w której po prawej stronie przy drzwiach znajdował się piec do gotowania i pieczywa, zwany szabaśnikiem. Obok wybudowano także ogrzewalny piec kamienny z przybudowaną ławeczką. W izbie tej znajdowały się dwa okna zasuwane okiennicami ze środka.

Na przeciw izby mieszkalnej mieścił się browarek czyli winnica, a istotnie warsztat do pędzenia gorzałki. Wejścia do warsztatu chronily okute drzwi podwójne na zawiasach ze skoblem i wrzeciądzem. Wewnątrz tego warsztatu po lewej stronie znajdowały się wymurowane kotliny na dwa kotły oraz küchlsztok ze starych balów - do którego doprowadzana była rurami woda. Na przeciwko drzwi wejściowych do warsztatu mieściła się przebudowana komora, a obok komory dobudowana obok ściany tylnej warsztatu słodownia. W tej to słodowni na posadzce ułożonej z kamienia znajdowała się kadź zalewna z balów sosnowych. Obok słodowni, a wprost drzwi do komory, znajdowały się drzwi podwójne prowadzące schodami drewnianymi do małej piwnicy wymurowanej z kamienia i sklepionej cegłą. W budynku karczmy znajdowała się także druga komora oraz susznia ogrzewana piecem - z tej suszni drewnianymi schodami można było dostać się na strych, gdzie arendarz składował towary.

Po przeciwnej stronie drzwi wejściowych do sieni umieszczono drugie podobne drzwi, które prowadziły na ogrodzony dziedziniec znajdujący się przy rzece. Tam mieściły się również: stajnia na bydło z wozownią i stodołka.

Karczma

Karczemka przy kościółku u "Zdrowej Wody"

Od końca XVIII cudowny obraz MBP przyciagał rzesze wiernych do kościółka w Jodłówce i do źródełka, którego woda za przyczyną MBP miała moc uzdrawiania. Dla potrzeb pielgrzymów, nieopodal kościółka i przy granicy ze Świebodną, wybudowano małą karczemkę. Pod dachem słomianym, z drewna starego, z dwiema izbami mieszkalnymi, komorą i małym pomieszczeniem na bydlęta. W latach 2-tych XIX wieku była już bardzo zaniedbana i chyliła się ku upadkowi.

Karczma zajezdna

Na trakcie z Pruchnika do Dubiecka, na dziale pod granicą Przedmieścia Pruchnickiego stała karczma zajezdna. Postawiona z drewna w słupy, pod dachem słomianym, z podsieniem wzdłuż izby mieszkalnej znajdującym się od strony Pruchnika.


Copyright © 2008 - 2010, All rights reserved.
Jeśli chcesz wykorzystać materiały znajdujące się na tej stronie (tekst, grafikę) poproś Autora.

XHTML, CSS, Jesteś 28042 Gościem tej strony.